Pojechała na święta i zniknęła ..
Dlaczego zniknęła? Bo nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności została pozbawiona najnowszej zabawki.
Mój Merrylock pojechał ze mną do rodziny, chciałam, żeby Mama mogła spróbować co to za cudo. No i zamiast na kilka dni maszyna została u niej już na stałe.
A co się stało? Ano to, że zepsuło nam się auto i musiałam wracać do domu innym środkiem lokomocji. No i niestety maszyny zabrać nie mogłam.
Jednak jest również pozytyw związany z tą sytuacją - mojej mamie spodobała się maszyna na tyle, że została u niej a ja po prostu zamawiam sobie następną. Więc niedługo znów będę miała moje cudo :)
Ale żeby nie było, w międzyczasie coś się jednak dzieje .. wiem, tak czy siak mam tempo żółwia, no ale jestem kobietą pracującą i do tego leniwą, także tego ..
Ostatnimi czasy porwałam się na konstrukcję żakietu i szczerze mówiąc mimo, że na 1 rzut oka nie wydaje się to dużo trudniejsze niż inne rzeczy to jednak trochę czasu mi zajęło rozgryzienie co i po co i do czego.
Na razie jestem na takim etapie:
Czyli jak widać brakuje jeszcze kołnierza i rękawów.
Wstępną konstrukcję na rękaw już pokazywałam, więc podstawa opracowana. Teraz tylko zostaje wymodelować go odpowiednio do tego kadłubka no i zrobić ten nieszczęsny kołnierz.
W międzyczasie działam z konstrukcją sukienki dla Liliany. Wiem, wiem, pochwaliłam się akcją a tu nic się nie dzieje, ale to nie do końca prawda :) dzieje się, tylko powoli ... mam nadzieję, że jak tylko dokonam poprawek i skonstruuję Lilianie rękaw to pochwali się nową sukienką :)
Jeśli Iwona jest nadal chętna to będzie następna, więc niech się przygotuje pomału do pomiarów!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje konstrukcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje konstrukcje. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 lutego 2014
niedziela, 15 grudnia 2013
Tajemnicza mała czarna
Dzień dobry!
Ostatnio na moim blogu więcej było gadania niż szycia, więc w końcu postanowiłam to zmienić.
Tydzień temu premierę na firmowej imprezie miała moja nowa mała czarna.
Dlaczego tajemnicza? Niektórzy znają jej pochodzenie, a ci, którzy śledzą mojego bloga również powinni się domyśleć o co chodzi :)
Sukienka niestety uszyta z błędami. A dlaczego? A dlatego, że zaczęłam ją szyć w warunkach polowych, z ograniczonym dostępem do żelazka oraz w dużym pośpiechu. Głównym problemem jest to, że dekolt nie został usztywniony przez co niestety z tyłu trochę odstaje. A szwy w środku - masakra. Część szwów nie jest obrzucona w ogóle, część zygzakiem na mojej starej maszynie, a część obrzucałam już moim nowym nabytkiem. Więc niezły patchwork ;)
Nie wiem czy da radę naprawić dekolt, jeśli nie - trudno .. zawiśnie pewnie w szafie bezczynnie jak wiele moich uszytków. A szkoda, bo oprócz dekoltu sukienka jest całkiem ok :)
Niestety zdjęcia takie sobie (światło nie to) no i znów na Loli a nie na kadłubku właściwym (dziś nie mam mocy się przebierać i wyginać do zdjęć, bo cierpię comiesięczne katusze).
No i trochę niedoprasowana ;)
Muszę się przyznać, że nienawidzę prasować ... do szycia się zmuszam, bo wiem jak to jest ważne, ale już po .. z tym jest gorzej :) a że kiecka wyleżała już swoje przez tydzień to niestety wygląda jak wygląda.
Może kiedyś zrobię lepsze fotki i podmienię ;)
A na razie:
Żeby było lepiej widać co się dzieje z przodu ..
Przód składa się z 8 części i 4 upierdliwych do szycia narożników.
No i tył - tu już klasycznie ..
Wykrój wykonałam sama, ale projekt niestety nie jest mój, więc wykroju nie wrzucam.
Pozdrawiam
Mrau
Ostatnio na moim blogu więcej było gadania niż szycia, więc w końcu postanowiłam to zmienić.
Tydzień temu premierę na firmowej imprezie miała moja nowa mała czarna.
Dlaczego tajemnicza? Niektórzy znają jej pochodzenie, a ci, którzy śledzą mojego bloga również powinni się domyśleć o co chodzi :)
Sukienka niestety uszyta z błędami. A dlaczego? A dlatego, że zaczęłam ją szyć w warunkach polowych, z ograniczonym dostępem do żelazka oraz w dużym pośpiechu. Głównym problemem jest to, że dekolt nie został usztywniony przez co niestety z tyłu trochę odstaje. A szwy w środku - masakra. Część szwów nie jest obrzucona w ogóle, część zygzakiem na mojej starej maszynie, a część obrzucałam już moim nowym nabytkiem. Więc niezły patchwork ;)
Nie wiem czy da radę naprawić dekolt, jeśli nie - trudno .. zawiśnie pewnie w szafie bezczynnie jak wiele moich uszytków. A szkoda, bo oprócz dekoltu sukienka jest całkiem ok :)
Niestety zdjęcia takie sobie (światło nie to) no i znów na Loli a nie na kadłubku właściwym (dziś nie mam mocy się przebierać i wyginać do zdjęć, bo cierpię comiesięczne katusze).
No i trochę niedoprasowana ;)
Muszę się przyznać, że nienawidzę prasować ... do szycia się zmuszam, bo wiem jak to jest ważne, ale już po .. z tym jest gorzej :) a że kiecka wyleżała już swoje przez tydzień to niestety wygląda jak wygląda.
Może kiedyś zrobię lepsze fotki i podmienię ;)
A na razie:
Żeby było lepiej widać co się dzieje z przodu ..
Przód składa się z 8 części i 4 upierdliwych do szycia narożników.
No i tył - tu już klasycznie ..
Wykrój wykonałam sama, ale projekt niestety nie jest mój, więc wykroju nie wrzucam.
Pozdrawiam
Mrau
wtorek, 5 listopada 2013
Ach te rękawy ...
Długo mnie tu nie było ...
Czekam i czekam na wymiary Zapomnianej i się doczekać nie mogę, a w międzyczasie trochę się działo no i tak jakoś ...
Ostatni tydzień chorowałam a przed chorobą dwa tygodnie spędziłam w delegacji, do tego różne inne sprawy odciągały mnie od bloga i szycia, jak to zwykle bywa.
Robiłam też małe porządki, od niedawna organizuję sobie swój kącik tylko do szycia, przekładam wszystkie materiały i inne szyciowe skarby do jednej szafy, bo do tej pory miałam je wszędzie i zarazem nigdzie.
Ale pomału wracam do ż(sz)ycia :) a przynajmniej się zbieram :D jak zwykle więcej o tym myślę niż robię, niestety taki mój urok.
Ostatnio wzięłam na tapetę temat rękawów.
Konstrukcja niby jest prosta, robiłam już zresztą i było ok, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wyszukiwała sobie problemów na każdym kroku ...
No więc, konstrukcja konstrukcją, ale :) co książka to inne wskazówki, inne triki, inny sposób rozliczania odcinków a ja próbuję z każdego źródła wyciągnąć jak najwięcej. I zamiast robić, ćwiczyć, szyć to ja wpadam w zadumę, rozkminiam, obmyślam plan działania ..
No ale jednak ma to swoje dobre strony :) czuję się odrobinę mądrzejsza w temacie :) ale tylko odrobinę ;)
No więc czas działać i sprawdzać, czy nauka nie poszła w las.
Więc zaczęłam. Zaczęłam robić pierwszy rękaw w wersji komputerowej (do tej pory robiłam metodą tradycyjną czyli pejper i krzywiki) ...
I utknęłam ... bo mój program niestety nie pozwala mi (albo ja po prostu nie umiem) podzielić krzywej na odcinki o odpowiedniej długości. Ale mam już na to patent i będę próbować.
Na razie jestem na takim etapie:
No i zostaje tylko wymodelować rękaw i wyznaczyć odcinki potrzebne do dobrego dopasowania do kluczowych punktów pachy.
Ale dziś już nie mam siły ani ochoty, bo jestem podjarana na maxa :) otóż podjęłam decyzję o zakupie Merrylocka i już przebieram nogami na myśl o tym, co ta maszyna potrafi :)
Może ona zmobilizuje mnie do przełożenia teorii w praktykę :)
Trzymajcie kciuki!
Czekam i czekam na wymiary Zapomnianej i się doczekać nie mogę, a w międzyczasie trochę się działo no i tak jakoś ...
Ostatni tydzień chorowałam a przed chorobą dwa tygodnie spędziłam w delegacji, do tego różne inne sprawy odciągały mnie od bloga i szycia, jak to zwykle bywa.
Robiłam też małe porządki, od niedawna organizuję sobie swój kącik tylko do szycia, przekładam wszystkie materiały i inne szyciowe skarby do jednej szafy, bo do tej pory miałam je wszędzie i zarazem nigdzie.
Ale pomału wracam do ż(sz)ycia :) a przynajmniej się zbieram :D jak zwykle więcej o tym myślę niż robię, niestety taki mój urok.
Ostatnio wzięłam na tapetę temat rękawów.
Konstrukcja niby jest prosta, robiłam już zresztą i było ok, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wyszukiwała sobie problemów na każdym kroku ...
No więc, konstrukcja konstrukcją, ale :) co książka to inne wskazówki, inne triki, inny sposób rozliczania odcinków a ja próbuję z każdego źródła wyciągnąć jak najwięcej. I zamiast robić, ćwiczyć, szyć to ja wpadam w zadumę, rozkminiam, obmyślam plan działania ..
No ale jednak ma to swoje dobre strony :) czuję się odrobinę mądrzejsza w temacie :) ale tylko odrobinę ;)
No więc czas działać i sprawdzać, czy nauka nie poszła w las.
Więc zaczęłam. Zaczęłam robić pierwszy rękaw w wersji komputerowej (do tej pory robiłam metodą tradycyjną czyli pejper i krzywiki) ...
I utknęłam ... bo mój program niestety nie pozwala mi (albo ja po prostu nie umiem) podzielić krzywej na odcinki o odpowiedniej długości. Ale mam już na to patent i będę próbować.
Na razie jestem na takim etapie:
No i zostaje tylko wymodelować rękaw i wyznaczyć odcinki potrzebne do dobrego dopasowania do kluczowych punktów pachy.
Ale dziś już nie mam siły ani ochoty, bo jestem podjarana na maxa :) otóż podjęłam decyzję o zakupie Merrylocka i już przebieram nogami na myśl o tym, co ta maszyna potrafi :)
Może ona zmobilizuje mnie do przełożenia teorii w praktykę :)
Trzymajcie kciuki!
niedziela, 23 czerwca 2013
W końcu!
W końcu udało mi się skończyć zlotową sukienkę w kwiaty :)
Minęło prawie 2 miesiące od zlotu ... a ja ciągle miałam milion wymówek, żeby nie szyć ..
No ale ile można ;)
Zatęskniłam w końcu za maszyną i dokończyłam kieckę.
Dużą motywacją na pewno była też zmiana pogody i pilna potrzeba powiększenia garderoby letniej.
Kiecka szyta była z wykroju na bluzkę z baskinką, który udostępniam tutaj, powiększyłam jedynie dekolt i wydłużyłam baskinkę do sukienki.
A oto i ona, niestety i tym razem nie obyło się bez wpadki .. ale o niej na końcu, ciekawa jestem ile z Was dopatrzy się jej od razu ...
Jest to pierwszy mój uszytek, który wykończyłam plisą własnoręcznie ciętą ze skosu. Okazuje się, że to nie jest wcale takie trudne. Spodobało mi się na tyle, że pewnie kilka następnych uszytków takie samo wykończenie dostanie.
Jedynym elementem, którym w niej jeszcze brakuje jest zapięcie z tyłu. Nie jestem pewna, czy chcę haftkę czy guziczek, chciałam też ją założyć choć raz żeby zobaczyć jak to wygląda i zastanowić się na spokojnie co tam zamontować
Tak też zrobiłam. Wybraliśmy się na spacer aby przetestować jak kiecka się sprawdzi w upalny dzień oraz pstryknąć kilka fotek.
I teraz pytanie - czy bardzo widać to, jak niefortunnie wykroiły mi się dolna i górna część przodu? Czy bardzo się rzuca w oczy to powtórzenie wzoru? Bo ja patrząc na linię cięcia mam wrażenie zakłócenia :( czy jest sens to naprawiać? Jedynym sensownym sposobem jaki widzę jest odprucie i skrócenie od góry dolnej części, skróci to niestety całą sukienkę, a tego bym nie chciała .. ewentualnie muszę zaopatrzyć się w cieniutki biały pasek, który przetnie te wzory i może ograniczy ten efekt ...
A może jakaś inna rada?
I na koniec mały dowód na to, że sukienka powstała na zlocie :)
Fota bezczelnie zerżnięta z bloga Moni, która obok mnie kroi spodnie :) mam nadzieję, że nie będzie mi miała za złe :)
Pozdrawiam upalnie
Mrau
Minęło prawie 2 miesiące od zlotu ... a ja ciągle miałam milion wymówek, żeby nie szyć ..
No ale ile można ;)
Zatęskniłam w końcu za maszyną i dokończyłam kieckę.
Dużą motywacją na pewno była też zmiana pogody i pilna potrzeba powiększenia garderoby letniej.
Kiecka szyta była z wykroju na bluzkę z baskinką, który udostępniam tutaj, powiększyłam jedynie dekolt i wydłużyłam baskinkę do sukienki.
A oto i ona, niestety i tym razem nie obyło się bez wpadki .. ale o niej na końcu, ciekawa jestem ile z Was dopatrzy się jej od razu ...
Jest to pierwszy mój uszytek, który wykończyłam plisą własnoręcznie ciętą ze skosu. Okazuje się, że to nie jest wcale takie trudne. Spodobało mi się na tyle, że pewnie kilka następnych uszytków takie samo wykończenie dostanie.
Jedynym elementem, którym w niej jeszcze brakuje jest zapięcie z tyłu. Nie jestem pewna, czy chcę haftkę czy guziczek, chciałam też ją założyć choć raz żeby zobaczyć jak to wygląda i zastanowić się na spokojnie co tam zamontować
Tak też zrobiłam. Wybraliśmy się na spacer aby przetestować jak kiecka się sprawdzi w upalny dzień oraz pstryknąć kilka fotek.
I teraz pytanie - czy bardzo widać to, jak niefortunnie wykroiły mi się dolna i górna część przodu? Czy bardzo się rzuca w oczy to powtórzenie wzoru? Bo ja patrząc na linię cięcia mam wrażenie zakłócenia :( czy jest sens to naprawiać? Jedynym sensownym sposobem jaki widzę jest odprucie i skrócenie od góry dolnej części, skróci to niestety całą sukienkę, a tego bym nie chciała .. ewentualnie muszę zaopatrzyć się w cieniutki biały pasek, który przetnie te wzory i może ograniczy ten efekt ...
A może jakaś inna rada?
I na koniec mały dowód na to, że sukienka powstała na zlocie :)
Fota bezczelnie zerżnięta z bloga Moni, która obok mnie kroi spodnie :) mam nadzieję, że nie będzie mi miała za złe :)
Pozdrawiam upalnie
Mrau
środa, 22 maja 2013
Pudrowo różowa sukienka z wstawką koronkową
Witam!
Obiecane sukienki zlotowe wciąż czekają na swój dzień, musiałam zmienić harmonogram szycia ze względu na rodzinną uroczystość a co za tym idzie konieczność uszycia odpowiedniej kreacji.
Planowałam ją długo. Za długo. Chodziłam i chodziłam z projektem w głowie myśląc, że mam jeszcze sporo czasu na uszycie. Obudziłam się tydzień przed dniem X.
W moich zapasach znalazłam kawałek pudrowo różowej tkaniny i kawałek czarnej koronki. W sobotę, tydzień przed dniem X wybrałam się na zakupy do pobliskiej pasmanterii i Grażki. Dokupiłam bordową koronkę, nici itp pierdoły. Wszystko w komplecie miałam więc przygotowane i czekałam już tylko na wykrój, który mój połówek mi wydrukował.
Wykrój miałam wstępnie przygotowany (poprzedni post) po czym wymodelowałam cięcia w talii. Na częściach paska zaplanowałam wstawkę z koronki.
No więc wyglądało na to, że można zacząć kroić i szyć.
Tak więc zaczęłam ...
Po głębokim zastanowieniu się którą koronkę wybrać ...
Kilku zmianach w projekcie ...
Drobnych zmianach ...
Kilku potknięciach w trakcie krojenia i szycia ...
Oto efekt :D
Prosimy nie regulować odbiorników ...
Sukienka miała być różowa a jest jaka jest. Cóż, mała wpadka ;) zdarza się :D
A oto jak do tego doszło ...
Wstyd się przyznać, bo do tej pory takiej wpadki jeszcze nie miałam.
Nie wiem dlaczego ubzdurałam sobie, że tego różowego to na sukienkę jest w sam raz. No i może by i było, ale na mini i bez poziomych cięć ...
Wykroiłam zadowolona dolne części sukienki i zabieram się za układanie góry a tu ups .. nie ma gdzie jej układać :D
No i cały plan trafił szlag.
Po gorączkowych poszukiwaniach czegokolwiek, co by się nadało na uszycie tego projektu i do czego miałabym komplet nici, zamek itp (w tygodniu nie mam czasu biegać po sklepach) stwierdziłam, że jedynym rozsądnym wyjściem będzie uszycie prostej kiecki ze lnu. Len może nie jest super elegancki i się miętoli (jak widać na focie), ale na ten upalny dzień nadał się idealnie :) a ten len jest dosyć ciekawy, bo nie jest wcale zielony, nici pionowe są niebieskie a poziome żółte (nigdy nie pamiętam które to wątek a które osnowa) i w zależności od światła daje to ciekawy efekt.
Na szczęście miałam wydrukowany wykrój bez cięć, mogłam więc jeszcze w sobotę skroić sukienkę.
Żeby nie była taka prosta dodałam jej rękawki.
Rękawki były robione trochę "na pałę", do tej konstrukcji nie miałam jeszcze narysowanego rękawa więc użyłam starego, w pierwszej wersji wyszedł mi za wąski. Na szczęście druga próba po poprawkach wypadła ok.
Sukienka spisała się dobrze, wprawdzie rękawek trochę ogranicza mi ruchy (nie jestem pewna, czy tak może być, ale mi to nie przeszkadzało), ale to w sumie nie jest sukienka na fitness i rękami nie wymachiwałam :)
Z tyłu mały oszukany rozpierdaczek (czyli przeszyty). Przydał się, gdyby go nie było pewnie byłoby niewygodnie chodzić
No i jeszcze jedno ujęcie :)
I teraz mam zagwozdkę, czy może by zrobić w kwiatkowej sukience takie rękawki?
Pewnie przez te przemyślenia sukienka jeszcze trochę poczeka ...
A i szyjąc tą kieckę wypróbowałam kolejną stopkę - do podszywania. Spisała się nieźle. Może kiedyś zrobię małe stopkowe podsumowanie ...
No to chyba na dzisiaj wszystko ...
Pozdrawiam!
Mrau
Obiecane sukienki zlotowe wciąż czekają na swój dzień, musiałam zmienić harmonogram szycia ze względu na rodzinną uroczystość a co za tym idzie konieczność uszycia odpowiedniej kreacji.
Planowałam ją długo. Za długo. Chodziłam i chodziłam z projektem w głowie myśląc, że mam jeszcze sporo czasu na uszycie. Obudziłam się tydzień przed dniem X.
W moich zapasach znalazłam kawałek pudrowo różowej tkaniny i kawałek czarnej koronki. W sobotę, tydzień przed dniem X wybrałam się na zakupy do pobliskiej pasmanterii i Grażki. Dokupiłam bordową koronkę, nici itp pierdoły. Wszystko w komplecie miałam więc przygotowane i czekałam już tylko na wykrój, który mój połówek mi wydrukował.
Wykrój miałam wstępnie przygotowany (poprzedni post) po czym wymodelowałam cięcia w talii. Na częściach paska zaplanowałam wstawkę z koronki.
No więc wyglądało na to, że można zacząć kroić i szyć.
Tak więc zaczęłam ...
Po głębokim zastanowieniu się którą koronkę wybrać ...
Kilku zmianach w projekcie ...
Drobnych zmianach ...
Kilku potknięciach w trakcie krojenia i szycia ...
Oto efekt :D
Prosimy nie regulować odbiorników ...
Sukienka miała być różowa a jest jaka jest. Cóż, mała wpadka ;) zdarza się :D
A oto jak do tego doszło ...
Wstyd się przyznać, bo do tej pory takiej wpadki jeszcze nie miałam.
Nie wiem dlaczego ubzdurałam sobie, że tego różowego to na sukienkę jest w sam raz. No i może by i było, ale na mini i bez poziomych cięć ...
Wykroiłam zadowolona dolne części sukienki i zabieram się za układanie góry a tu ups .. nie ma gdzie jej układać :D
No i cały plan trafił szlag.
Po gorączkowych poszukiwaniach czegokolwiek, co by się nadało na uszycie tego projektu i do czego miałabym komplet nici, zamek itp (w tygodniu nie mam czasu biegać po sklepach) stwierdziłam, że jedynym rozsądnym wyjściem będzie uszycie prostej kiecki ze lnu. Len może nie jest super elegancki i się miętoli (jak widać na focie), ale na ten upalny dzień nadał się idealnie :) a ten len jest dosyć ciekawy, bo nie jest wcale zielony, nici pionowe są niebieskie a poziome żółte (nigdy nie pamiętam które to wątek a które osnowa) i w zależności od światła daje to ciekawy efekt.
Na szczęście miałam wydrukowany wykrój bez cięć, mogłam więc jeszcze w sobotę skroić sukienkę.
Żeby nie była taka prosta dodałam jej rękawki.
Rękawki były robione trochę "na pałę", do tej konstrukcji nie miałam jeszcze narysowanego rękawa więc użyłam starego, w pierwszej wersji wyszedł mi za wąski. Na szczęście druga próba po poprawkach wypadła ok.
Sukienka spisała się dobrze, wprawdzie rękawek trochę ogranicza mi ruchy (nie jestem pewna, czy tak może być, ale mi to nie przeszkadzało), ale to w sumie nie jest sukienka na fitness i rękami nie wymachiwałam :)
Z tyłu mały oszukany rozpierdaczek (czyli przeszyty). Przydał się, gdyby go nie było pewnie byłoby niewygodnie chodzić
No i jeszcze jedno ujęcie :)
I teraz mam zagwozdkę, czy może by zrobić w kwiatkowej sukience takie rękawki?
Pewnie przez te przemyślenia sukienka jeszcze trochę poczeka ...
A i szyjąc tą kieckę wypróbowałam kolejną stopkę - do podszywania. Spisała się nieźle. Może kiedyś zrobię małe stopkowe podsumowanie ...
No to chyba na dzisiaj wszystko ...
Pozdrawiam!
Mrau
czwartek, 9 maja 2013
Cięcia francuskie dla leniwych ...
Witam serdecznie!
Od zlotu niestety nie tknęłam maszyny do szycia, ponieważ ciągle u mnie trwa bałagan poprzemeblowaniowy .. niestety, zanim to ogarnę trochę czasu potrwa ...
Wszystkie rzeczy muszę poprzekładać, dla niektórych jeszcze nie zdecydowałam o miejscu docelowym, część szafek stoi pustych a część rzeczy leży gdzie popadnie ... lepiej sobie tego nie wyobrażać ...
Na szczęście mam wydzielony kącik szyciowy i w końcu mogłam poświęcić na szycie całą szafkę (taką retro trochę ;) gierkowska witrynka na wysoki połysk, ale lepsze to niż pudła), jednak i tam muszę poukładać moje skarby, obecny chaos nie zachęca do szycia.
Ale do komputera mam dostęp, a jakże ;)
Więc w związku z tym, oraz zbliżającej się rodzinnej uroczystości (potrzebny strój!) postanowiłam skonstruować sobie sukienkę.
Sukienka docelowo ma mieć cięcie w talii i wstawkę w jej miejscu, ale chyba mogę się pochwalić wersją przejściową, która właściwie może mi posłużyć do uszycia jakiejś innej, prostej kiecki.
Wykrój tworzony na wymiary:
Wzrost 170
Biust 88
Talia 70
Biodra + brzuch 96
Długość od talii 36 (wiem, wiem, trochę "latarniana" ale mi się arkusz A1 skończył a nie chcę zmieniać na większy :D się doda "w realu".
Luz 3 na połowę, czyli dokładnie tak, jak bluzka z baskinką i zlotowa sukienka (która czeka na wykończenie)
Jeśli komuś taki wykrój pasuje zapraszam tutaj
A dlaczego sukienka dla leniwych? Ano dlatego, że cięcia pionowe są całkowicie symetryczne i powinny się dać łatwo zszyć :)
Natomiast ja muszę działać dalej, aby wymodelować moje cięcie :)
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła zamieścić jakiś uszytek wykończony w 100%.
Pozdrawiam
Mrau
Od zlotu niestety nie tknęłam maszyny do szycia, ponieważ ciągle u mnie trwa bałagan poprzemeblowaniowy .. niestety, zanim to ogarnę trochę czasu potrwa ...
Wszystkie rzeczy muszę poprzekładać, dla niektórych jeszcze nie zdecydowałam o miejscu docelowym, część szafek stoi pustych a część rzeczy leży gdzie popadnie ... lepiej sobie tego nie wyobrażać ...
Na szczęście mam wydzielony kącik szyciowy i w końcu mogłam poświęcić na szycie całą szafkę (taką retro trochę ;) gierkowska witrynka na wysoki połysk, ale lepsze to niż pudła), jednak i tam muszę poukładać moje skarby, obecny chaos nie zachęca do szycia.
Ale do komputera mam dostęp, a jakże ;)
Więc w związku z tym, oraz zbliżającej się rodzinnej uroczystości (potrzebny strój!) postanowiłam skonstruować sobie sukienkę.
Sukienka docelowo ma mieć cięcie w talii i wstawkę w jej miejscu, ale chyba mogę się pochwalić wersją przejściową, która właściwie może mi posłużyć do uszycia jakiejś innej, prostej kiecki.
Wykrój tworzony na wymiary:
Wzrost 170
Biust 88
Talia 70
Biodra + brzuch 96
Długość od talii 36 (wiem, wiem, trochę "latarniana" ale mi się arkusz A1 skończył a nie chcę zmieniać na większy :D się doda "w realu".
Luz 3 na połowę, czyli dokładnie tak, jak bluzka z baskinką i zlotowa sukienka (która czeka na wykończenie)
Jeśli komuś taki wykrój pasuje zapraszam tutaj
A dlaczego sukienka dla leniwych? Ano dlatego, że cięcia pionowe są całkowicie symetryczne i powinny się dać łatwo zszyć :)
Natomiast ja muszę działać dalej, aby wymodelować moje cięcie :)
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła zamieścić jakiś uszytek wykończony w 100%.
Pozdrawiam
Mrau
środa, 3 kwietnia 2013
Testuję
Ostatnio robię testy.
Różne testy.
Dziś o najważniejszym dla mnie obecnie teście, czyli sprawdzam mój własny wykrój na bluzkę z baskinką.
A oto, co mi wyszło :)
Czyli najważniejsze - wszystko pasuje i dało się zszyć :)
Bluzkę uszyłam ze starej pościeli, która już rwała mi się w rękach ze starości. Nie nadaje się już do spania, ale za to jest idealna na takie próby :)
Bluzka na manekinie trochę wisi, ale na mnie jest ok. Jak uda mi się zrobić zdjęcie na sobie to wstawię.
Najważniejsze, że z luzami nie przesadziłam w żadną stronę, bluzka jest luźna na tyle, by swobodnie się w niej czuć ale nie jest workiem.
Wydaje mi się, że spokojnie mogę wykorzystać wykrój do uszycia bluzki "na poważnie". Jedyne, co można zmienić to dekolt - nie chciałam przegiąć więc wycięłam go dosyć ostrożnie, wolałabym jednak trochę szerszy. Najważniejsze, że nie marszczy się, czyli odpowiednio go wymodelowałam. Chociaż jeszcze nic nie wiadomo, zobaczymy po wykończeniu ;)
Najbardziej niepokoiłam się o baskinkę, czy wyjdzie tak, jak sobie zaplanowałam, czy nie będzie źle wyglądać taka niesymetryczna. Ale jest w porządku :)
I jeszcze do kompletu ujęcie tyłu:
Tył chyba też jest w porządku, układa się ok. Spartoliłam jedynie wszywanie zamka, ale to był również test, o którym napiszę w następnej notce :)
Różne testy.
Dziś o najważniejszym dla mnie obecnie teście, czyli sprawdzam mój własny wykrój na bluzkę z baskinką.
A oto, co mi wyszło :)
Czyli najważniejsze - wszystko pasuje i dało się zszyć :)
Bluzkę uszyłam ze starej pościeli, która już rwała mi się w rękach ze starości. Nie nadaje się już do spania, ale za to jest idealna na takie próby :)
Bluzka na manekinie trochę wisi, ale na mnie jest ok. Jak uda mi się zrobić zdjęcie na sobie to wstawię.
Najważniejsze, że z luzami nie przesadziłam w żadną stronę, bluzka jest luźna na tyle, by swobodnie się w niej czuć ale nie jest workiem.
Wydaje mi się, że spokojnie mogę wykorzystać wykrój do uszycia bluzki "na poważnie". Jedyne, co można zmienić to dekolt - nie chciałam przegiąć więc wycięłam go dosyć ostrożnie, wolałabym jednak trochę szerszy. Najważniejsze, że nie marszczy się, czyli odpowiednio go wymodelowałam. Chociaż jeszcze nic nie wiadomo, zobaczymy po wykończeniu ;)
Najbardziej niepokoiłam się o baskinkę, czy wyjdzie tak, jak sobie zaplanowałam, czy nie będzie źle wyglądać taka niesymetryczna. Ale jest w porządku :)
I jeszcze do kompletu ujęcie tyłu:
Tył chyba też jest w porządku, układa się ok. Spartoliłam jedynie wszywanie zamka, ale to był również test, o którym napiszę w następnej notce :)
wtorek, 19 marca 2013
Tadam!
No i stało się. Wymodelowałam sobie bluzkę.
Z baskinką, taką baardzo leciutko rozkloszowaną (a przynajmniej w założeniu taka ma być ;) )
A zainspirowałam się bluzeczką znalezioną na blogu Choco o taką.
Też chcę mieć zwiewną bluzeczkę w kwiatki z baskinką!
Wprawdzie moja ma mniejszy dekolt (jakby co się wytnie ;) ), krótszy przód niż tył i zdecydowanie mniej rozkloszowaną baskinkę, ale ukrywać nie będę, że to właśnie ta notka Choco mnie natchnęła :)
Ale do bluzki jeszcze daleko .. teraz trzeba będzie sprawdzić, czy zrobiłam dobrze szablon.
No i tak jakoś kurczę szkoda materiału ;) ale starych prześcieradeł na zmarnowanie obecnie brak ;)
Może zrobię próbę na starych zasłonach .. jeszcze się zastanowię :)
Wykrój tworzony był na wymiary:
Wzrost 170
Biust 88
Talia 70
Biodra+brzuch 96
Biust małe C
Luz 3cm na pół (czyli razem 6) wydaje się dużo, ale zrażona porażką z czerwoną spódniczką wolę być ostrożna.
Jeśli ktoś ma podobne wymiary mogę się podzielić wykrojem, ale chyba lepiej będzie go najpierw przetestować ;)
A motywacja do testowania będzie, bo wczoraj zakupiłam sobie całe stado różnych stopek do maszyny (w końcu!) a w nich ostatnio najbardziej przeze mnie pożądane stopki - do podszywania i do lamowania.
Chciałabym móc w końcu bez problemu uszyć coś ze zwiewnej, lekkiej tkaniny nie kląc podczas wykańczania.
Ale zanim zasiądę do szycia bluzki pewnie najpierw będę chciała pobawić się stopkami, żeby zobaczyć co potrafią i nabrać wprawy. Więc do wypróbowania wykroju pewnie jeszcze daleko ;)
Pozdrowienia
Mrau
Z baskinką, taką baardzo leciutko rozkloszowaną (a przynajmniej w założeniu taka ma być ;) )
A zainspirowałam się bluzeczką znalezioną na blogu Choco o taką.
Też chcę mieć zwiewną bluzeczkę w kwiatki z baskinką!
Wprawdzie moja ma mniejszy dekolt (jakby co się wytnie ;) ), krótszy przód niż tył i zdecydowanie mniej rozkloszowaną baskinkę, ale ukrywać nie będę, że to właśnie ta notka Choco mnie natchnęła :)
Ale do bluzki jeszcze daleko .. teraz trzeba będzie sprawdzić, czy zrobiłam dobrze szablon.
No i tak jakoś kurczę szkoda materiału ;) ale starych prześcieradeł na zmarnowanie obecnie brak ;)
Może zrobię próbę na starych zasłonach .. jeszcze się zastanowię :)
Wykrój tworzony był na wymiary:
Wzrost 170
Biust 88
Talia 70
Biodra+brzuch 96
Biust małe C
Luz 3cm na pół (czyli razem 6) wydaje się dużo, ale zrażona porażką z czerwoną spódniczką wolę być ostrożna.
Jeśli ktoś ma podobne wymiary mogę się podzielić wykrojem, ale chyba lepiej będzie go najpierw przetestować ;)
A motywacja do testowania będzie, bo wczoraj zakupiłam sobie całe stado różnych stopek do maszyny (w końcu!) a w nich ostatnio najbardziej przeze mnie pożądane stopki - do podszywania i do lamowania.
Chciałabym móc w końcu bez problemu uszyć coś ze zwiewnej, lekkiej tkaniny nie kląc podczas wykańczania.
Ale zanim zasiądę do szycia bluzki pewnie najpierw będę chciała pobawić się stopkami, żeby zobaczyć co potrafią i nabrać wprawy. Więc do wypróbowania wykroju pewnie jeszcze daleko ;)
Pozdrowienia
Mrau
sobota, 16 marca 2013
Idzie mi powoli, ale krok po kroku ...
Oprócz tego, że uczę się teorii konstrukcji odzieży zgłębiam również tajniki komputerowego wspomagania projektowania ;) czyli oswajam program, który pomoże mi zastąpić tradycyjną metodę kreślenia na papierze dużo wygodniejszym klikaniem.
Jak już pisałam, do moich celów wybrałam program Solid Edge Draft. Jest to darmowa wersja programu, która umożliwia kreślenie w 2D, co całkowicie mi do moich celów wystarcza.
W związku z tym obecnie mniej czasu spędzam przy maszynie (takie usprawiedliwienie braku nowych uszytków ;) )
W jednej z poprzednich notek pokazałam efekt końcowy, czyli gotowy wykrój na spódnicę podstawową.
Efekt końcowy, czyli pozbawiony wszelkich linii pomocniczych.
Jako ciekawostkę chciałam pokazać jak wygląda siatka podstawowa na górną część ciała, która posłuży mi do wymodelowania szablonu.
Jak widać, trochę tych linii jest, co niewtajemniczonych może na pierwszy rzut oka przerazić ;) dodatkowo dodałam sobie siatkę 5x5cm, która pomoże mi posklejać równo części wykroju po wydrukowaniu na kartkach formatu A4.
Docelowo jednak większość z tych linii usunę i będzie lepiej widać co z czym i do czego ;)
Postaram się niedługo (w ramach wolnego czasu oczywiście) wymodelować coś na podstawie tej siatki.
niedziela, 24 lutego 2013
Dalszy ciąg przygody z drapowaniem
Witam!
Drapowanie wciągnęło mnie trochę ... więc postanowiłam wypróbować coś jeszcze.
Tak jak poprzednie "dzieło" nie jest to stworzone w celach użytkowych, chociaż być może konstrukcja nadaje się do wykorzystania do uszycia jakiejś sukienki wieczorowej ... pomyślę ;)
Na razie użyłam starych portek dresowych, które już nie nadawały się nawet do noszenia po domu ;)
Niestety, trochę mi się pomarszczyło nad górnym "zakrętem", no ale to jest tylko sztuka dla sztuki, więc płakać nie będę ;) ważne, że wszystko pasuje. Po prostu zabrakło mi cierpliwości, żeby to ładnie równo zszyć.
Najważniejsze, że wszystko zostało zaprojektowane, wykreślone, uszyte tylko raz, bez poprawek.
Nie była to improwizacja, żadnego drapowania na manekinie, wszystko wymierzone i wymodelowane na papierze.
Czyli jednak coś potrafię ;)
A oto dowód:
I jeszcze zbliżenie ..
Widać, że tkanina już nie pierwszej młodości, no i widać niestety moje szwy. Szyłam ręcznie, bo moja maszyna odmówiła posłuszeństwa - za grube się to wszystko okazało.
Ostatecznie jestem zadowolona z efektu, zwłaszcza, że to była moja druga zabawa tego typu.
Drapowanie wciągnęło mnie trochę ... więc postanowiłam wypróbować coś jeszcze.
Tak jak poprzednie "dzieło" nie jest to stworzone w celach użytkowych, chociaż być może konstrukcja nadaje się do wykorzystania do uszycia jakiejś sukienki wieczorowej ... pomyślę ;)
Na razie użyłam starych portek dresowych, które już nie nadawały się nawet do noszenia po domu ;)
Niestety, trochę mi się pomarszczyło nad górnym "zakrętem", no ale to jest tylko sztuka dla sztuki, więc płakać nie będę ;) ważne, że wszystko pasuje. Po prostu zabrakło mi cierpliwości, żeby to ładnie równo zszyć.
Najważniejsze, że wszystko zostało zaprojektowane, wykreślone, uszyte tylko raz, bez poprawek.
Nie była to improwizacja, żadnego drapowania na manekinie, wszystko wymierzone i wymodelowane na papierze.
Czyli jednak coś potrafię ;)
A oto dowód:
I jeszcze zbliżenie ..
Widać, że tkanina już nie pierwszej młodości, no i widać niestety moje szwy. Szyłam ręcznie, bo moja maszyna odmówiła posłuszeństwa - za grube się to wszystko okazało.
Ostatecznie jestem zadowolona z efektu, zwłaszcza, że to była moja druga zabawa tego typu.
środa, 20 lutego 2013
A może by tak podrapować?
Witam!
Dzisiaj dla odmiany pokażę moje wypociny z kategorii nieużytkowych ;)
Zainspirowana filmikiem, znalezionym na fb postanowiłam potrenować trochę bardziej artystyczne szycie.
Jak na pierwszy raz nie jest źle, aczkolwiek bez szału.
Moim problemem jest to, że do konstrukcji podchodzę w sposób bardzo techniczny, żeby rozwinąć artystyczną stronę mojego projektowania i szycia muszę chyba pozbyć się tej blokady.
Wszystko chciałabym dokładnie zaprojektować, rozrysować, wykroić i żeby tak od razu wyszło to, co wymyśliłam. Czasem się nie da .. a może się da, ale to kwestia wprawy?
Jeszcze tego nie wiem.
W każdym razie pokażę moje pierwsze drapowanie.
Nie do końca tak to miało wyglądać. Chciałam, żeby dało się to ładnie udrapować dokładnie na linii dekoltu i dołu, ale jednak nie zaprojektowałam tego odpowiednio .. oczywiście można udrapować jakkolwiek i podciąć, i pewnie inni tak robią, ale nie o to mi chodziło.
Ale po kolei :)
Co zrobiłam? Zaczęłam od uszycia spodniej części.
Do stworzenia wykroju użyłam mojej pierwszej kadłubkowej konstrukcji, którą przedstawiłam w poprzedniej notce.
Na jej podstawie wykroiłam sobie prostą niby bluzkę.
Zszyłam części przodu i zaszewki z tyłu
Następnie przystąpiłam do konstrukcji drapowania. I tu się zaczęły schody :)
Jak widać, było mnóstwo kreślenia i poprawek. Ostatecznie otrzymałam wykrój jak na zdjęciu :)
Wykroiłam drapowanie z najtańszej, poliestrowej podszewki.
Na wykroju drapowania, mniej więcej na środku linii zgięcia widać połowę kwadracika. Taki kwadracik narysowałam na obu częściach, tzn czarnym spodzie i drapowaniu, na samym środku.
Złączyłam spód i drapowanie lewą stroną spodu do prawej drapowania, drapowanie ułożyłam "do góry nogami" na czarnym spodzie.
Po zszyciu na linii kwadratu odwróciłam drapowanie na prawą stronę spodu, przekręciłam o 180 stopni po czym przyszyłam do siebie podkroje pach oraz brzegi na linii bocznej.
Następnie przyszyłam przód do tyłu, powiesiłam na manekinie i mogłam drapować :)
Założenie było takie, by na liniach bocznych zakładek nie było i to mi prawie wyszło. Jednak nie przewidziałam tego, że prawa i lewa strona powinny być wymodelowane inaczej.
Ale jak pisałam wyżej, można ułożyć, podciąć i .. gdybym chciała, mogłabym doszyć do tego dół i stworzyć sukienkę :) no ale to raczej nie z podszewki ;)
Jeszcze jedno zdjęcie tego, co udało mi się zmajstrować ...
Efekt nie do końca przeze mnie oczekiwany, jednak nie będę się zniechęcać :)
Zaprojektowałam i stworzyłam już kolejne drapowanie, ale o tym w następnej notce :)
Dzisiaj dla odmiany pokażę moje wypociny z kategorii nieużytkowych ;)
Zainspirowana filmikiem, znalezionym na fb postanowiłam potrenować trochę bardziej artystyczne szycie.
Jak na pierwszy raz nie jest źle, aczkolwiek bez szału.
Moim problemem jest to, że do konstrukcji podchodzę w sposób bardzo techniczny, żeby rozwinąć artystyczną stronę mojego projektowania i szycia muszę chyba pozbyć się tej blokady.
Wszystko chciałabym dokładnie zaprojektować, rozrysować, wykroić i żeby tak od razu wyszło to, co wymyśliłam. Czasem się nie da .. a może się da, ale to kwestia wprawy?
Jeszcze tego nie wiem.
W każdym razie pokażę moje pierwsze drapowanie.
Nie do końca tak to miało wyglądać. Chciałam, żeby dało się to ładnie udrapować dokładnie na linii dekoltu i dołu, ale jednak nie zaprojektowałam tego odpowiednio .. oczywiście można udrapować jakkolwiek i podciąć, i pewnie inni tak robią, ale nie o to mi chodziło.
Ale po kolei :)
Co zrobiłam? Zaczęłam od uszycia spodniej części.
Do stworzenia wykroju użyłam mojej pierwszej kadłubkowej konstrukcji, którą przedstawiłam w poprzedniej notce.
Na jej podstawie wykroiłam sobie prostą niby bluzkę.
Zszyłam części przodu i zaszewki z tyłu
Następnie przystąpiłam do konstrukcji drapowania. I tu się zaczęły schody :)
Jak widać, było mnóstwo kreślenia i poprawek. Ostatecznie otrzymałam wykrój jak na zdjęciu :)
Wykroiłam drapowanie z najtańszej, poliestrowej podszewki.
Na wykroju drapowania, mniej więcej na środku linii zgięcia widać połowę kwadracika. Taki kwadracik narysowałam na obu częściach, tzn czarnym spodzie i drapowaniu, na samym środku.
Złączyłam spód i drapowanie lewą stroną spodu do prawej drapowania, drapowanie ułożyłam "do góry nogami" na czarnym spodzie.
Po zszyciu na linii kwadratu odwróciłam drapowanie na prawą stronę spodu, przekręciłam o 180 stopni po czym przyszyłam do siebie podkroje pach oraz brzegi na linii bocznej.
Następnie przyszyłam przód do tyłu, powiesiłam na manekinie i mogłam drapować :)
Założenie było takie, by na liniach bocznych zakładek nie było i to mi prawie wyszło. Jednak nie przewidziałam tego, że prawa i lewa strona powinny być wymodelowane inaczej.
Ale jak pisałam wyżej, można ułożyć, podciąć i .. gdybym chciała, mogłabym doszyć do tego dół i stworzyć sukienkę :) no ale to raczej nie z podszewki ;)
Jeszcze jedno zdjęcie tego, co udało mi się zmajstrować ...
Efekt nie do końca przeze mnie oczekiwany, jednak nie będę się zniechęcać :)
Zaprojektowałam i stworzyłam już kolejne drapowanie, ale o tym w następnej notce :)
wtorek, 19 lutego 2013
Moja pierwsza konstrukcja na kadłubek
Witam ponownie.
Dzisiaj chciałabym pochwalić się moją pierwszą konstrukcją wykonaną na górną część ciała.
Na pierwszy raz wolałam wykorzystać stare prześcieradło, żeby nie zniszczyć jakiejś fajnej tkaniny.
Dzięki temu mogłam swobodnie zaznaczać wszelkie ważne punkty i linie i sprawdzić potem, czy leżą tam, gdzie powinny.
Jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle ;)
Konstrukcję zrobiłam już jakiś czas temu w ramach ćwiczeń i nie jest mi już do niczego potrzebna, dlatego też jest już taka zmaltretowana, bo leży w kącie ;)
Wykonałam ją na moje ówczesne wymiary 86-66-90, czyli te zbliżone jeszcze do wymiarów manekina. Dlatego w miarę dobrze na nim leży :)
Dodałam po 2cm luzu na połowę, czyli razem 4 cm na wszystkich obwodach. Z takimi luzami mogłabym uszyć sukienkę z materiału nieelastycznego.
Na papierze wygląda to tak:
Widać, że nie od razu wiedziałam co robię, kilka linii jest nie tam, gdzie trzeba, ale ostatecznie udało mi się, po sprawdzeniu wszystkiego naście razy, uzyskać poprawną konstrukcję :)
Jak widać wykonałam też konstrukcję rękawa. I nawet pasuje :)
Przy szyi jest trochę ciasno, bo są dodane zapasy na szwy, a wycięłam konstrukcję podstawową w całości, nie docinając ani cm dekoltu, co przy modelowaniu zazwyczaj się robi.
Gdybym wykończyła tą "sukienkę" linia dekoltu powinna leżeć dokładnie na linii pomiaru obwodu szyi.
Rękaw z każdej strony wygląda ok, a przynajmniej wyglądał jak był wyprasowany ;) jeśli mi się kiedyś zachce może to przeprasuję i podmienię fotki. Na razie i tak nikt tego nie ogląda :D
No i z takiej podstawowej konstrukcji można wyczarować już prawie wszystko ;) (oczywiście w zależności od tego, ile dodało się cm luzu oraz od kilku konstrukcyjnych dodatków) teraz to już tylko kwestia modelowania.
Dzisiaj chciałabym pochwalić się moją pierwszą konstrukcją wykonaną na górną część ciała.
Na pierwszy raz wolałam wykorzystać stare prześcieradło, żeby nie zniszczyć jakiejś fajnej tkaniny.
Dzięki temu mogłam swobodnie zaznaczać wszelkie ważne punkty i linie i sprawdzić potem, czy leżą tam, gdzie powinny.
Jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle ;)
Konstrukcję zrobiłam już jakiś czas temu w ramach ćwiczeń i nie jest mi już do niczego potrzebna, dlatego też jest już taka zmaltretowana, bo leży w kącie ;)
Wykonałam ją na moje ówczesne wymiary 86-66-90, czyli te zbliżone jeszcze do wymiarów manekina. Dlatego w miarę dobrze na nim leży :)
Dodałam po 2cm luzu na połowę, czyli razem 4 cm na wszystkich obwodach. Z takimi luzami mogłabym uszyć sukienkę z materiału nieelastycznego.
Na papierze wygląda to tak:
Widać, że nie od razu wiedziałam co robię, kilka linii jest nie tam, gdzie trzeba, ale ostatecznie udało mi się, po sprawdzeniu wszystkiego naście razy, uzyskać poprawną konstrukcję :)
Jak widać wykonałam też konstrukcję rękawa. I nawet pasuje :)
Przy szyi jest trochę ciasno, bo są dodane zapasy na szwy, a wycięłam konstrukcję podstawową w całości, nie docinając ani cm dekoltu, co przy modelowaniu zazwyczaj się robi.
Gdybym wykończyła tą "sukienkę" linia dekoltu powinna leżeć dokładnie na linii pomiaru obwodu szyi.
Rękaw z każdej strony wygląda ok, a przynajmniej wyglądał jak był wyprasowany ;) jeśli mi się kiedyś zachce może to przeprasuję i podmienię fotki. Na razie i tak nikt tego nie ogląda :D
No i z takiej podstawowej konstrukcji można wyczarować już prawie wszystko ;) (oczywiście w zależności od tego, ile dodało się cm luzu oraz od kilku konstrukcyjnych dodatków) teraz to już tylko kwestia modelowania.
czwartek, 14 lutego 2013
Witam serdecznie po długiej przerwie.
Na jakiś czas zapomniałam o blogu. No, może nie zapomniałam, ale nie miałam nastroju na szycie ani na fotografowanie moich dzieł archiwalnych.
Ale nie próżnowałam w tym czasie.
Zgłębiałam teorię konstrukcji ;) oczywiście w ramach wolnego czasu (jestem kobietą pracującą) ale przede wszystkim oswajałam oprogramowanie, które umożliwi mi zamianę wielkiego kawałka papieru, ołówków, pisaków, linijek i cyrkla na komputer.
No i w końcu chyba dopięłam swego.
Ponieważ oprogramowanie wspomagające konstrukcję odzieży jest dosyć drogie chcąc nie chcąc musiałam zadowolić się oprogramowaniem darmowym.
Do moich celów wybrałam Solid Edge 2D Drafting.
Jest to oprogramowanie dedykowane inżynierom konstruktorom wszelakim, tzw uniwersalna deska kreślarska. Program nie robi więc niczego za mnie, nie oblicza, nie podpowiada, ale jest znakomitym substytutem tradycyjnej metody kreślenia na papierze.
Pierwszym szablonem jaki wykonałam jest najprostsza, najzwyklejsza spódnica podstawowa. Oczywiście w moim rozmiarze :)
Wygląda to mniej więcej tak:
Spódnica konstruowana na wymiary:
Wzrost - 170 cm
Obwód talii - 70 cm
Obwód bioder uwzględniający wypukłość brzucha - 96 cm
Luz w biodrach - 2 cm na połowę, czyli na obwodzie 4 cm. Wykrój jest przewidziany na spódnicę dopasowaną, ale nie obcisłą, z tkanin nierozciągliwych.
Jeśli ktoś przypadkiem jest moich gabarytów i ma ochotę wypróbować ten wykrój nie mam nic przeciwko :) spódnica jest tutaj
Na pewno nie jest to ostatni wykrój, jaki udostępnię. Na razie w rozmiarze moim, w przyszłości być może będę publikować wykroje na różne figury, o ile ktoś tu w ogóle zajrzy i będzie miał takie życzenie.
Wykrój w formacie pdf, na arkuszu A1.
Aby wydrukować go na drukarce A3 lub A4 polecam skorzystanie z programu Foxit Reader
Jeśli ktoś tutaj w końcu trafi i chciałby otrzymać taki wykrój na swoją figurę wystarczy poprosić ;)
Na jakiś czas zapomniałam o blogu. No, może nie zapomniałam, ale nie miałam nastroju na szycie ani na fotografowanie moich dzieł archiwalnych.
Ale nie próżnowałam w tym czasie.
Zgłębiałam teorię konstrukcji ;) oczywiście w ramach wolnego czasu (jestem kobietą pracującą) ale przede wszystkim oswajałam oprogramowanie, które umożliwi mi zamianę wielkiego kawałka papieru, ołówków, pisaków, linijek i cyrkla na komputer.
No i w końcu chyba dopięłam swego.
Ponieważ oprogramowanie wspomagające konstrukcję odzieży jest dosyć drogie chcąc nie chcąc musiałam zadowolić się oprogramowaniem darmowym.
Do moich celów wybrałam Solid Edge 2D Drafting.
Jest to oprogramowanie dedykowane inżynierom konstruktorom wszelakim, tzw uniwersalna deska kreślarska. Program nie robi więc niczego za mnie, nie oblicza, nie podpowiada, ale jest znakomitym substytutem tradycyjnej metody kreślenia na papierze.
Pierwszym szablonem jaki wykonałam jest najprostsza, najzwyklejsza spódnica podstawowa. Oczywiście w moim rozmiarze :)
Wygląda to mniej więcej tak:
Spódnica konstruowana na wymiary:
Wzrost - 170 cm
Obwód talii - 70 cm
Obwód bioder uwzględniający wypukłość brzucha - 96 cm
Luz w biodrach - 2 cm na połowę, czyli na obwodzie 4 cm. Wykrój jest przewidziany na spódnicę dopasowaną, ale nie obcisłą, z tkanin nierozciągliwych.
Jeśli ktoś przypadkiem jest moich gabarytów i ma ochotę wypróbować ten wykrój nie mam nic przeciwko :) spódnica jest tutaj
Na pewno nie jest to ostatni wykrój, jaki udostępnię. Na razie w rozmiarze moim, w przyszłości być może będę publikować wykroje na różne figury, o ile ktoś tu w ogóle zajrzy i będzie miał takie życzenie.
Wykrój w formacie pdf, na arkuszu A1.
Aby wydrukować go na drukarce A3 lub A4 polecam skorzystanie z programu Foxit Reader
Jeśli ktoś tutaj w końcu trafi i chciałby otrzymać taki wykrój na swoją figurę wystarczy poprosić ;)
czwartek, 8 listopada 2012
Początki samodzielnej konstrukcji
Kolejny post dzisiaj - niezłe mam początki :) mam nadzieję, że jak wyzdrowieję nie zwolnię tempa.
Chciałabym pochwalić się moją pierwszą, w 100% samodzielnie wykonaną konstrukcją.
Specjalistki pewnie wzruszą ramionami - pff, spódniczka, co to za trudność ...
No fakt, spódnica jest najłatwiejszym elementem do wykonania, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć :)
Spódniczkę wykonałam na zaliczenie kursu. Planowałam oczywiście coś bardziej wyszukanego, żeby powalić na kolana prowadzącego ;) ale kolega leń skutecznie mi to uniemożliwił, ledwo na ostatnią chwilę zdążyłam z konstrukcją spódniczki.
Nie jest jednak wykończona ...
Po pierwsze - wiadomo, leń ;)
A po drugie - zaszalałam trochę z luzami ... myślałam, że 1cm na połowę wystarczy, a jak dam więcej to będę miała balonik a nie spódniczkę. I tyle może by i wystarczyło, gdybym miała elastyczną tkaninę. W spódniczkę wchodziłam, ale już usiąść byłby problem.
A ponieważ moje szanowne 4 litery jeszcze trochę się rozrosły nie ma już w ogóle sensu jej wykańczać.
No chyba, że znajdę ochotniczkę, która w nią wejdzie ;)
I jeszcze zbliżenie na zakładki ...
W sumie szkoda mi, że jej nie modę nosić. Trzeba zrobić powtórkę z odpowiednimi luzami :)
Chciałabym pochwalić się moją pierwszą, w 100% samodzielnie wykonaną konstrukcją.
Specjalistki pewnie wzruszą ramionami - pff, spódniczka, co to za trudność ...
No fakt, spódnica jest najłatwiejszym elementem do wykonania, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć :)
Spódniczkę wykonałam na zaliczenie kursu. Planowałam oczywiście coś bardziej wyszukanego, żeby powalić na kolana prowadzącego ;) ale kolega leń skutecznie mi to uniemożliwił, ledwo na ostatnią chwilę zdążyłam z konstrukcją spódniczki.
Nie jest jednak wykończona ...
Po pierwsze - wiadomo, leń ;)
A po drugie - zaszalałam trochę z luzami ... myślałam, że 1cm na połowę wystarczy, a jak dam więcej to będę miała balonik a nie spódniczkę. I tyle może by i wystarczyło, gdybym miała elastyczną tkaninę. W spódniczkę wchodziłam, ale już usiąść byłby problem.
A ponieważ moje szanowne 4 litery jeszcze trochę się rozrosły nie ma już w ogóle sensu jej wykańczać.
No chyba, że znajdę ochotniczkę, która w nią wejdzie ;)
I jeszcze zbliżenie na zakładki ...
W sumie szkoda mi, że jej nie modę nosić. Trzeba zrobić powtórkę z odpowiednimi luzami :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)